Czy dziecko naprawdę musi nauczyć się spać?
- 3 lip 2025
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 cze
Chciałabym opowiedzieć Wam o moim spojrzeniu na problemy ze snem u zdrowych dzieci. Gdyby dziecko musiało nauczyć się spać, byłoby to dość ryzykowne dla naszego gatunku… Sen to kluczowa potrzeba biologiczna – bez snu nasze organizmy ulegają wyniszczeniu. Sen to także potrzeba fizjologiczna, co oznacza, że próbując powstrzymać się przed zaśnięciem, w końcu i tak nie będzie to możliwe.
Ustalmy więc: maluszki przychodzą na świat z umiejętnością spania. To dobra wiadomość! Początkowo potrzebują rodziców, by móc spać często, regularnie i bezpiecznie – w pierwszych 3 miesiącach życia rytm ich dnia kręci się wokół karmień, rytm snu jeszcze nie istnieje. Sen jest prosty, a świadomość siebie i świata – mała. Mimo że dzieci rozpoznają najbliższych (zwłaszcza głos i zapach mamy), w pierwszych miesiącach życia nie czują przywiązania do konkretnych osób i akceptują każdego opiekuna, który potrafi zaspokoić ich podstawowe potrzeby – w tym potrzebę snu.
Każdy mijający dzień przynosi jednak ogromne zmiany rozwojowe! Krąg bliskich osób zawęża się, w życiu maluszka pojawiają się stopniowo takie kwestie jak nuda, własne preferencje i nawyki. Nawyki to utrwalone schematy działania, zachowania powtarzające się w czasie. A zdolność do dostrzegania schematów – czyli powtarzalności w otaczającej rzeczywistości – pojawia się u dziecka już około 8. tygodnia życia (przynosi ją drugi skok rozwojowy). To najlepszy moment na wdrożenie świadomych działań rodziców wokół snu dziecka.
Wokół snu możemy wytwarzać schematy korzystne i niekorzystne. Te pierwsze to na przykład rytuały zapowiadające sen czy odkładanie maluszka do łóżeczka na drzemkę. Niekorzystne to na przykład organizowanie wszystkich drzemek „na mamie". Drzemki kontaktowe są cudowne w pierwszych miesiącach życia – ale kluczowe jest tu słowo „zawsze": utrwalanie jednego rozwiązania na sen odbiera dziecku możliwość uczenia się innych strategii – lepiej dopasowanych do jego zmieniających się potrzeb i możliwości.
Świadomie lub nieświadomie kształtujemy więc nawyki okołosenne u naszych dzieci – i u siebie również. Mamy śpiące z dzieckiem w jednym łóżku, przy pierwszym marudzeniu maluszka odruchowo podają pierś, chcąc uniknąć dłuższej pobudki. Niestety, w ten sposób uniemożliwiają mu ćwiczenie samodzielnego, płynnego przechodzenia przez cykle snu – jedynej umiejętności, której dziecko potrzebuje, by dobrze spać.
Po 4. miesiącu życia umiejętność płynnego przechodzenia przez cykle snu staje się kluczowa – sen dziecka staje się czynnością cykliczną i na koniec każdego cyklu maluszek będzie się lekko wybudzać. Jeśli za każdym razem podacie mu mleko lub weźmiecie na ręce, w miejsce tej umiejętności wprowadzicie zależność jego snu od Waszych działań (w medycynie snu mówimy wtedy o bezsenności dziecięcej warunkowej).
Oczywiście – nocne rodzicielstwo nie jest niczym złym! A nieprzespane noce są wpisane w życie każdego z nas: najpierw z powodu naturalnej potrzeby nocnych karmień, potem dynamicznego rozwoju psychoruchowego, a następnie rozwijającej się sfery emocji i życia społecznego dziecka (kontakty z rówieśnikami bywają źródłem satysfakcji, ale i stresu!). Na nocne strachy i zmartwienia najlepsze jest zawsze bliskość rodzica.
Jak widzicie – dziecko wcale nie musi nauczyć się spać. Musi mieć możliwość ćwiczenia dobrego spania od pierwszych chwil życia, a jeśli po drodze pojawią się niekorzystne nawyki – musi mieć możliwość odejścia od nich. I tu potrzebuje Waszej pomocy.
Nauka samodzielnego zasypiania to nie nauka zupełnie nowej umiejętności, lecz wzmacnianie naturalnych mechanizmów prowadzących do snu – tych, których miejsce zajęły niekorzystne rozwiązania. Zapraszam Cię do obejrzenia krótkie materiału na ten temat dostępnego na kanale WYSPANEJ MAMY na YouTube:
Jeśli moje zalecenia okazały się pomocne, możesz postawić mi kawkę:




